Skład:
Rafał Gowin (voc.)
Urodziłem się za Gierka i już od najmłodszych lat w wolnych chwilach pomiędzy przedszkolem a staniem z babcią w kolejkach, katowałem stary gramofon taty. Moimi idolami były wtedy Czerwone gitary i Gawęda. W czasach podstawówki udało mi się kilka razy wystąpić na uroczystych szkolnych apelach. Niekoniecznie w okolicznościach artystycznych, jednak już wtedy czułem, że występy to coś dla mnie. W szkole średniej z wrodzonego lenistwa wziąłem udział w przedstawieniu jasełkowym, do którego
próby odbywały się w godzinach lekcyjnych. Później było już z górki. Kilka coverbandów piwniczno-strychowych, przelotne przygody z bluesem i szantami bagienno-szuwarowymi, aż w końcu trafiłem do Absynthu. Jednocześnie jestem też wokalistą w zespole Stay Heavy.
Sebastian Idzik (perk.) wcześniej Immorten, Perversion, Fornost
Urodziłem się w październiku, w połowie października... w zasadzie w pierwszej połowie października, a dokładnie 11-tego października. Nie pamiętam którego roku, ale były to czasy, kiedy stało się w kolejce po papier toaletowy. Swoją przygodę z bębnami zacząłem w wieku 16 lat, więc dosyć późno jak na ten instrument. Po kilku latach walenia w graty, bo grą trudno to było nazwać zacząłem udzielać się w pierwszej poważnej kapeli – Perversion. Trochę koncertowaliśmy, nagraliśmy demo „Zepsucie” i na tym się skończyło. W międzyczasie z basistą Perversion – Johnym założyliśmy black metalową kapelę Immorten. Po jakimś czasie nagraliśmy demo Friedhofs Mond, które zyskało uznanie w metalowym podziemiu. Było ono dość wysoko oceniane, a na jednym z serwisów otrzymaliśmy notę 9.5/10, a kawałki Friedhofs Mond i Panzer Blutet były puszczane w skandynawskich undergrandowych stacjach radiowych. Niestety niedługo potem kapela się rozpadła, sam do dzisiaj nie znam przyczyn. Potem jeszcze nagrałem demo z kapelą Fornost i na tym moja przygoda z bębnieniem zakończyła się na dobrych kilkanaście lat. Miałem jeszcze krótki epizod w kapeli Besatt, ale skończyło się na kilku próbach. O tych wszystkich kapelach możecie poczytać w Encyklopedii Metalu. W końcu 2 lata temu E2rd wpadł na pomysł założenie kapeli eksperymentującej brzmieniami (ciężkie riffy, elektronika, sample). Spodobał mi się ten pomysł i teraz jestem w Absynthcie.........
Dawid Sławik (git.) wcześniej Black Pearl, Element
Z perspektywy czasu muzyka praktycznie była zawsze, jest i będzie... Pierwsza kapela Black Pearl zajmowała się coverami - przede wszystkim hardrockowymi. To w niej stawiałem pierwsze kroki związane ze sceną. Po 3 latach nastąpił rozpad, co spowodowało poszukiwania nowego składu. Mniej więcej po roku znalazłem się w Element, gdzie spędziłem jakieś 2 lata. W między czasie wysłałem solo na konkurs Solo Życia, gdzie zostałem wyróżniony poza głównym konkursem. Ciągły NIEDOSYT doprowadził mnie do Absynthu, gdzie to słowo raczej nie ma bliższego znaczenia....
Remigiusz Idzik (synt.) wcześniej Korek, Mamas Shoes
Nie ukrywam swoich fascynacji nowoczesnymi syntetycznymi dźwiękami, choć tak na prawdę zaczęło się wszystko od zakochania w brzmieniu elektrycznego pianina - Fendera Rhodes i klasycznego Hammonda.
Na poważnie można potraktować dwa zespoły w których próbowałem sił.
Mamas Shoes - alternatywne podejście do tematu rocka z pierwszymi eksperymentami brzmienia eletronicznego. Kompozycje pisane do niezłych tekstów Magdy Madei traktujących o ponurym zakątku głowy każdego z nas i szeroko pojętym niespełnieniu.Drugi zespół - Korek (czy miejscami Wolna Grupa Korek), który oprócz oczywistego obycia ze sceną i posmaku poważnego traktowania, przyniósł sporo sukcesów.
Dzięki tekstom Andrzeja Korosiewicza i wspólnie tworzonym kompozycjom, dał mi drobny element rozpoznawalności, całkiem sporo warsztatu i przede wszystkim bardzo duży dystans do tematu muzyki.
Dzięki zespołowi Korek nasza muzyka została wiele razy wydana na składankach, była emitowana w radio i dotarła praktycznie w każdy zakątek Polski. Nie sposób nie wspomnieć o festiwalu BrocknRoll, który znalazł się w księdze rekordów Guinessa, 4 edycji minimaxa, czy największym prezencie jaki dzięki temu zespołowi dostałem - uznanie mojej osoby na 12tym miejscu w
Polsce spośród polskich klawiszowców. Głosowanie odbyło się na łamach forum www.blues.pl.
Końcowym miejscem w jakie doprowadziła mnie muzyka jest projekt Absynth, dzięki któremu mogę pozwolić sobie na korzystanie z całej palety pętli, loopów i brzmień syntetycznych. Dzięki otwarciu na pomysły ze strony reszty zespołu tworzymy nietuzinkowe aranżacje. Absynth z założenia miał być mieszanką ciężkiej gitary, kwaśnego syntezatora i odważnej autoprezentacji. Sądząc po czasie jaki spędzilismy razem w zespole jestem przekonany, że każdy z nas jest w stanie dać wiele, by wspomniane założenia realizować jak najbardziej poważnie i medialnie.
Krzysztof Tomaszek (git.bas.) wcześniej Hexengrund
Urodziłem się w czasach, kiedy nie było internetu, a reglamentowanym
dobrem był telefon i owoce cytrusowe. O benzynie i mięsie nie wspominając. Kształcenie muzyczne rozpocząłem w klasie fortepianu, jednak zbytnio się ze sobą nie rozumieliśmy. Na szczęście po zmianie
instrumentu na gitarę znalazłem z nią wspólny język. Karierę muzyczną
rozpocząłem w liceum będąc członkiem zespołu DNO, początkowo na basie
(bo nikt inny nie grał na tym instrumencie, czy też nie chciał :) ), później na gitarze rytmicznej. Niestety okres studiów i konieczność
zarabiania na życie sprawiła, że zapomniałem o graniu na 15 lat. W 2008 roku ponownie sięgnąłem po instrument - jako członek zespołu Hexengrund.
Ponownie po gitarę basową (bo znowu nikt na niej nie grał :)). Tym razem nie myślałem już o zmianie instrumentu - do basówki trzeba dorosnąć, to trudny i wymagający instrument o wielu obliczach. Ze znaczących osiągnięć z Hexengrund trzeba wymienić dojście do półfinału Antyfestu 2012. Zupełnie nieoczekiwanie pojawiła się możliwość grania w
Absynthcie... Urzekła mnie obfitość form muzycznych jakie kryją się w
tej muzyce - synteza ciężkich gitar i metalowej sekcji rytmicznej z polifonicznymi aranżacjami instrumentów elektronicznych - często z mrugnięciem oka w kierunku słuchacza.